Dlaczego narodowcy ukrywali gwałciciela?

Jakiś czas temu na WikiLeaks pojawiły się zapisy prywatnych rozmów jednego Pana Z Ruchu Narodowego.

O wpadaniu lewakom na chatę i późniejszym ich mordowaniu napisano już tony artykułów. Jednak o jednej kwestii, znacznie bardziej bulwersującej, niźli mokre sny o potędze (i mordowaniu lewaków), napisano niewiele.W dwóch miejscach tych jakże pouczających notatek można było wyczytać, że u narodowców (nie pamiętam już, czy był to ONR czy też RN) doszło do gwałtu (wiem, że termin prawniczy to „zgwałcenie”, ale będę używał słowa „gwałt” dla własnej i czytelników wygody).

Nasi dzielni narodowcy doskonale wiedzieli, kto jest gwałcicielem i wiedzieli również, gdzie się ukrywa. Czy coś z tym fantem zrobili? Niezupełnie. Pan Z Ruchu Narodowego martwił się jedynie tym, że jakby gwałciciel był u nich jakąś szyszką i „wydałoby się”, że jest gwałcicielem, pojawiłby się problem natury wizerunkowej.

O gwałcicielu w Ruchu Narodowym napisał bloger Head Schrinker prowadzący Piknik Na Skraju Głupoty. Sprawę ujawniła skradziona rozmowa Przemysława Holochera z Maciejem Witzbergiem.

Koordynator Wielkopolskiej Brygady ONR – Krystian Palicki

Co prawda media, choć się nad Panem Z Ruchu Narodowego pastwiły, olały niemalże zupełnie wypowiedzi związane z gwałtem (za to „wpadanie lewakom na chatę” zrobiło karierę medialną). Dzielnym narodowcom było to, rzecz jasna, jak najbardziej na rękę. Jednakże w dobie internetu nic nie ginie i narodowe środowiska są co jakiś czas indagowane w tym temacie. Na FP o nazwie „żądamy ukarania gwałciciela z Ruchu Narodowego” pojawiła się wypowiedź jednego z sympatyków organizacji narodowych (skopiowana z jakiegoś forum), która rzuca nieco światła na to, czemu narodowcy nic w temacie gwałtu nie zrobili (i najprawdopodobniej nie zrobią). Wypowiedź będzie podzielona na fragmenty, ale niczego z kontekstu nie wyrwę (obiecuję).

„Człowiek czasami popełnia błędy, raz małe, raz kolidujące z prawem. Zakładając że nawet całkiem spora część członków RN znała Palickiego i nagle dowiadując się o jego postępku, mieli nagle wyprzeć się może nawet wieloletniego kolegi lub przyjaciela?”

Cywilizowanego człowieka to „wyparcie” by nie zdziwiło. Wiadomo, że dla ludzi bardzo ważna jest lojalność, ale lojalność w moim rozumieniu nie jest odmianą (mitycznej) miłości bezwarunkowej. Tym niemniej, w grupach, w których toleruje się przestępstwa, nikogo taka bezrefleksyjność dziwić nie powinna. „Nasz” może popełniać przestępstwa, bo jest „nasz”.

„Raczej odruchowo, bo tak reaguje każdy dobry kumpel, w pierwszej chwili mogła być reakcja niedowierzania.”

No tu akurat się udało autorowi napisać prawdę. O ile bowiem prawie każdy jest sobie w stanie wyobrazić sytuację, w której jego dobry znajomy wdaje się w bójkę, to z zaakceptowaniem tego, że znajomy jest gwałcicielem, większość ludzi może mieć problem. Tym niemniej, prawdy (nawet bardzo brzydkiej) nie da się wypierać przed samym sobą w nieskończoność. I czasem trzeba się pogodzić z tym, że ów „dobry kumpel”, prócz bycia dobrym kumplem, jest zwykłym gwałcicielem.

„Wśród kibiców, skinheadów, narodowców panuje taka niepisana zasada, że kolegi bądź przyjaciela się nie sypie, nawet jeśli dopuściłby się najgorszej zbrodni.”

Autor chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, co sam napisał. Tego rodzaju postępowanie, czyli „niesypanie” jest, owszem, często spotykane, ale jedynie w organizacjach przestępczych. Cywilizowany człowiek może tolerować to, że jego przyjaciel łamie prawo, ale tylko do pewnego momentu. U każdego taki moment jest inny, ale ŻADEN cywilizowany człowiek nie przejdzie do porządku dziennego nad tym, że jego znajomy dobry jest gwałcicielem. Co się zaś tyczy słów autora, to raczej nie był świadom tego, że tym jednym akapitem udowodnił, że organizacje i subkultury, które wymienił, powinny być traktowane tak jak inne, których członkowie „nie sypią” kolegów.

„Dlaczego? Bo mamy po prostu ludzkie uczucia.”

Mamy ludzkie uczucia i dlatego olaliśmy to, że nasz kolega zgwałcił naszą koleżankę. Tak, to brzmi bardzo sensownie. Ludzkie uczucia, jak widać, skupiają się na koledze, który „popełnił błąd”. Zgwałconej koleżanki ludzkimi uczuciami już ogarnąć się niestety nie da.

„Gwałt potępiamy wszyscy, ale czy tak chętnie leciałbyś kablować na kumpla z którym może wiele lat piłeś wódkę?”

Autor tak bardzo się zaperzył, że umknęła mu jedna ewentualność. Takiemu koledze można przecież dać wybór: „zgłosisz się na policję sam, czy też mamy to zrobić za Ciebie?” Ponadto autor powinien uzupełnić swoją wypowiedź i napisać „gwałt, którego nie dokona żaden z naszych kolegów, potępiamy wszyscy!” – tak by brzmiało bardziej naturalnie.

„Jeśli tak, to jesteś kundel i szmata, a nie kolega, i ci którzy się z tobą zadają, powinni uważać na to, jakie powierzają ci tajemnice. Bo gotów jesteś sprzedawać kumpli. A ulica tego nie wybacza.”

„Ulica tego nie wybacza” – ten fragment doskonale pokazuje to, w jakim świecie żyją ci ludzie. I że świat ten niewiele ma wspólnego ze światem przeciętnego Kowalskiego. Dodatkowo, ów fragment pokazuje doskonale to, dlaczego ci ludzie nie nadają się do tego, żeby pełnić jakiekolwiek funkcje publiczne. Wyobraźmy sobie bowiem takiego pana w roli posła, którego znajomy (też poseł) podejrzewany jest o gwałt: „My się trzymamy razem i nie donosimy na siebie, bo ulica tego nie wybacza”. Dla tych ludzi lojalność jest ważniejsza od czegoś tak trywialnego jak „porządek prawny”. Wiem, wiem – politycy też się „kryją” wzajemnie. Tylko, że żaden polityk nie broniłby w takiej sytuacji dobrego imienia gwałciciela (jednemu się zdarzyło, ale potem przeprosił).

„Jeszcze takie pytanko – trochę abstrahując od sprawy Palickiego – jeśli twoja postawa emanuje chęcią sypania kolegów, to ilu podkablowałeś, np. w pracy, za drobne przewinienia? Taki chętny do kapowania jesteś?”

I w tym momencie doszliśmy do meritum. Dla autora nie ma różnicy zbytniej pomiędzy gwałtem, a np. tym, że ktoś komuś ukradł kanapkę z firmowej lodówki. I w jednym i w drugim przypadku pod żadnym pozorem nie wolno „wsypać” winowajcy.

„Podkreślam – ja nie bronię żadnego gwałciciela. Ale jeśli gwałcicielem byłby twój najbliższy przyjaciel – to tak bez oporów sprzedałbyś go policji? Aż nie uwierzę, jeśli odpowiesz twierdząco..”

„Nie bronię żadnego gwałciciela” powinno zostać uzupełnione o „no chyba, że to mój dobry kolega, z którym wódkę piłem”. Autor zapewne nie miałby problemu z donosem na gwałciciela spoza swojego kręgu znajomych. No chyba, że organizacje, o których pisał, całkowicie przejęły kodeks „zbójów”. Bo przestępcy (ci zawodowi, „charakterni”) nie donoszą na nikogo i pod żadnym pozorem. Autorowi przez myśl nie przeszło to, że nie zrobienie niczego (czyli „niewsypanie” kolegi) jest formą obrony gwałciciela.

Znamienne jest to, że w całym tekście autor ani razu nie zająknął się w temacie ofiary gwałtu. Ofiara – nota bene sympatyczka organizacji narodowych (jasno to wynikało z rozmów Pewnego Pana Z Ruchu Narodowego) – zostaje zupełnie zignorowana. Bardzo ciekawie to wygląda w zestawieniu z postulowaną rycerskością środowisk narodowców, którą tak bardzo zachwycały się kobiety „narodowe” w jednym z wywiadów. Jak widać, owa rycerskość kończy się w momencie, w którym pasowałoby np. ofierze gwałtu pomóc i zadbać o to, żeby gwałciciel jak najszybciej znalazł się w miejscu odosobnienia. Choćby dlatego, żeby pan gwałciciel nie miał okazji do kolejnych takich czynów.

Tak swoją drogą, autora można by przekornie zapytać o jedną rzecz. Autor twierdzi, że członkowie pewnych organizacji/subkultur nie donoszą na siebie wzajemnie, choćby ktoś popełnił „najgorszą zbrodnię”. Tedy zapytać można, czy nie doniósłby na kolegę, który wymordowałby mu cała rodzinę (nie, to nie jest przejaskrawianie – wymordowanie rodziny znacznie bardziej pasuje do terminu „najgorsza zbrodnia” niż „lekkie przewinienie w pracy”). Sparafrazujmy więc autora:

„Podkreślam – ja nie bronię żadnego mordercy. Ale jeśli mordercą (który wymordował ci rodzinę) byłby twój najbliższy przyjaciel, to tak bez oporów sprzedałbyś go policji? Aż nie uwierzę, jeśli odpowiesz twierdząco..”

Źródło:

Advertisements

Posted on Październik 11, 2013, in Obyczajówka, Polska, Przemoc, Ręka Rękę Myje and tagged , , , , , . Bookmark the permalink. 2 komentarze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: